środa, 10 lipca 2013

-1-

 

    Czuję zapach maków. Maki. Moje ulubione kwiaty. Całe czerwone... Krwista czerwień. Malutki maczek sypiący się z maków. Jejku! Jak ja chcę tu zostać. Maki... Łąka... Zielona łąka. Pachnąca. Świeżo skoszona trawa, budząca we mnie wspomnienia dzieciństwa. Mogłabym tu zamieszkać. Na zawsze, z dala od wszystkich i wszystkiego. Daleko od fałszywych twarzy. Dwulicowości i dobrych min do złej gry. 
   Biegnę przed siebie, a łąka się nie kończy. Błękit nieba, dwa białe, pierzaste obłoczki chmur, przypominające kształtem krzew dzikiej róży, złociste promienie słońca padające wprost na moją młodą, śniadą i roześmianą twarz oraz hebanowe, mocne włosy... Jestem cała rozpalona. Serce tętni mi, jak głupie. Jakby zapomniało dla kogo ma bić... Zatrzymuję się, bo opadam z sił. Kładę się na trawie podziwiając jabłoń, która wydała duże, lśniące owoce... Wstać i je zerwać? 
   Podnoszę się i zbliżam do drzewa. Zrywam żółto-czerwone jabłko, przecieram o swoją kwiecistą, krótką sukienkę z wykrojem na plecach i wgryzam się mocno w środek. Słodka kwasota zostaje na moich pełnych ustach, które teraz nawilżone miąższem, układają się w delikatnym usposobieniu. Kubki smakowe rozkoszują się każdym kolejnym gryzem. Język sam nie wie, co ze sobą zrobić. Plącze się między rozdrobnionymi kawałkami jabłka a podniebieniem, któremu nic już więcej nie potrzeba. Jak dobrze spróbować takiego połączenia smaków. 
  Chmury, jakby buzowały na niebie, słońce się chowa. Nie jest już tak ciepło. Robi się coraz zimniej. Siadam pod jabłonią i patrzę, jak gwałtownie zmienia się pogoda. Nie może tak być. Było IDEALNIE. Nic nie może w tak krótkim czasie się rozpaść. Czy dwie piękne chmurki dzikiej róży mogą nagle zniknąć? Czy mogą wtopić się w inne chmury, nie zostawiając po sobie śladu? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz